Tańce na trupach i miazmaty

1801 – 864845 mieszkańców;
1811 – 1009546 mieszkańców;
1821 – 1225694 mieszkańców;
1831 – 1474069 mieszkańców;
1841 – 1870727 mieszkańców;

Jak widać Londyn rozrastał się w nieprawdopodobnym tempie w pierwszej połowie XIX wieku, średnia długość życia wykwalifikowanego pracownika wynosiła 30 lat, a zwykłego robotnika 17. Ale liczba cmentarzy pozostawała taka sama, było ich 200. Ziemie zarządzane przez Kościół Anglii nie były wystarczające, aby pomieścić wszystkich zmarłych. St George-in-the-East miał 3 akry wielkości dla parafii 40 tysięcy wiernych, St. Matthew’s w Bethnal Green 2 akry dla ponad 70 tysięcy parafian, a St. Mary’s w Whitechapel nie cały 1 akr dla 35 tysięcy.  Teraz wybudowane setki lat wcześniej, przykościelne cmentarze leżały pomiędzy biurami i budynkami mieszkalnymi. Powstało kilka mniejszych nowych cmentarzy Spa Fields w Clerkwell, New Bunhill Fields w Islington, Victoria Park Cemetery, Bethnal Green na Cambridge Fields, Sheen’s New Ground w Whitechapel oraz duże komercyjne w podmiejskich dzielnicach jak Cemetery of All Souls w Kensal Green (1832).

Skargi na cmentarne miazmaty pojawiały się już od XVI wieku, szczególnie przy cmentarzu St. Bride na Fleet, gdzie kiedyś było bagno. Od czasów Karola II miejsce służyło jako miejsce pochówku żebraków i biedoty, stosy kości piętrzyły się w każdym miejscu, a w każdą środę szczątki były wyrzucane do dołu głębokości 14 stóp i zasypywane ziemią, aby za tydzień znów wszystko odkopać i wrzucić nowych zmarłych. Cała okolica była zainfekowana odorem cmentarzyska. Inne cmentarze i krypty nie były lepsze. Trumny układano jedna na drugiej, gnijące ciała były często rozczłonkowywane lub palone, aby zrobić miejsce nowym. Odgrzebywane kości grabarze rzucali pomiędzy nagrobki, a rozbite trumny sprzedawano biednym na opał. Duchowni i przedsiębiorcy pogrzebowi nie zwracali uwagi na te praktyki, gdyż była to duża część ich dochodów.

Kluczowym problemem cmentarzy, były gazy emitowane przez gnijące ciała. Kościelni i właściciele zakładów pogrzebowych byli często proszeni o wywiercenie dziur w trumnach, aby gaz ich nie rozsadził. Gazy gnilne powodowały pożary, które potrafiły tlić się kilka dni. W korytarzu kościoła St. Clement’s Dane znajdowało się wejście do krypty, gdy je otwierano, to rzekomo smród rozkładającego się ciała był tak intensywny, że gasły świece, a robotnice odmawiali schodzenia na dół, dopóki wszystkiego nie wywietrzono (co zajmowało 2-3 dni). Na wschodnim krańcu St. Clement Dane była studnia, ale woda stała się obrzydliwa, a gdy poziom się podniósł, trumny w krypcie leżały w wodzie.

Rok 1842 był przełomowy, gdyż rząd w końcu zaczął dostrzegać problemy ze zwłokami. Po kilku skandalach, fali epidemii cholery i długiej kampanii reformatorów zdrowia publicznego, powołano Select Committee, który miał za zadanie badać przepełnione i szkodliwe dla zdrowia okolicznych mieszkańców miejsca pochówków.

Pod przewodnictwem Sir Williama MacKinnona komitet obradowała od 17 marca do 5 maja 1842 i przeprowadził 65 spraw. Świadkami byli: biskup Londynu (C.J. Blomfield), sir Benjamin Brodie (prezes Royal College of Surgeons), nieależni ministrowie, lekarze, właściciele zakładów pogrzebowych i grabarze.  W maju komitet stwierdził, że rzeczywiście z przepełnionymi cmentarzami i barbarzyńskimi praktykami trzeba skończyć. Ale ustawodastwo było czasochłonne, więc minęło kolejne 9  lat zanim ustawa została przyjęta pod nazwą „The Act to Amend the Laws Concerning the Burial of the Dead in the Metropolis”, w skrócie „Burial Act”. 1 stycznia 1855 wydrukowano listę cmentarzy, które pozostały otwarte. Lista była krótka i w wielu przypadkach można było używać tylko krypt.

Nie stałoby się to bez poświęcenia dwóch osób, Edwina Chadwicka (adwokata i dziennikarza) oraz George’a Alfreda Walkera (chirurga o przezwisku „Walker z cmentarzy”). Raport sanitarny Edwina Chadwicka potwierdzał, że każdego roku 20 tysięcy dorosłych i 30 tysięcy dzieci i młodzieży było „niedokładnie pogrzebanych” na terenie mniejszym niż 218 akrów, ściśle otoczonym domostwami wciąż żywych. Pomimo zakazu ludzi chowano nadal w kryptach pod kościołami. Chadwick zauważył, że pomimo solidnych trumien szybciej czy później każde zwłoki pochowane w krypcie emitują szkodliwe wyziewy, które są wdychane przez żyjących z taką łatwością, jak gdyby nigdy nie były zamknięte w trumnach.

George Walker natomiast przeprowadził szokujące badanie czterdziestu siedmiu przeludnionych miejsc pochówku i opisał w raporcie „Gatherings from Graveyards” z 1839.  Opisał nie tylko kondycję miejsc pochówki, ale i skutki wydobywającej się z grobów miazmy, która powodowała problemy zdrowotne grabarzy: ból głowy, ciężkość, skrajne osłabienie, łzawienie oczu, gwałtowane kołatanie serca, drżenie i wymioty, a czasem i śmierć. Powoływał się na pracę Dr Haguenot z 1771, która potwierdzała niebezpieczeństwo wyziewów cmentarnych: eksperyment, psy i koty wrzucone do groby miały silne konwulsje, zdechły po 2-3 minutach, ptaki w ciągu sekund.

Krytykujący Walkera oskarżali go o konszachty z prywatnymi cmentarzami, podczas gdy cmentarze atakowały go za oskarżanie ich samych. Kilkukrotnie członkowie środowiska medycznego zeznawali przeciw niemu np. Dr Bentley Todd z Royal College of Physicians zeznał Select Committee  że miejsce pochówku na Portugal Street  tak potępiane przez Walkera i nazywane przez niego „gnijąca masą” wcale nie powodowało niedogodności dla King’s College Hospital, który leżał obok cmentarza. Grabarz William Chamberlain zeznał, że ziemia była tak nasycona trupami, że nie mógł wykopać nowego grobu bez przecinania starych. Ciała były w tak doskonałym stanie, że mógł odróżnić mężczyzn od kobiet i musiał te ciała ciąć.  Jeden z autorów The Times z 25 czerwca 1839 opisał wieczorny spacer wzdłuż Portugal Street. Widział jak kilku mężczyzn nosiło kosze z ludzkimi kośćmi z jednej części cmentarza i gdzieś je wynosili.

Dwa najbardziej skandaliczne przypadki opisane przez Walkera to Spa Fields i Enon Chapel.

Cmentarz Spa Fields w Clerkwell wcześniej był herbaciarnią, ale został przekształcony w bardziej opłacalne przedsięwzięcie: pochówki. Teren miał około 2 akrów i mogło tam być pochowane tysiąc ciał. Zarządzali nim prywatni spekulanci, a klientami była przede wszystkim miejscowa biedota. Ciała palono za ceglaną osłonką, a nagrobki przenoszono tak, aby cmentarz wciąż wyglądał na nie całkiem zapełniony. Walker obliczył, że przez palenie trumien, okaleczanie zwłok i używanie dużej ilości wapna, w sumie pochowano tam 80 tysięcy zwłok.  Kierownik cmentarza pan Bird zagroził zniesławieniem w przypadku, gdyby Walker opublikował swoje zarzuty. Ten za to zachęcał mieszkańców, aby wnosili skargi i petycje. Mieszkańcy opowiadali mu, że niedawno chowane ciała były przenoszone do tzw. „domów kości”, skąd czuć było śmierdzący dym. Pewna kobieta zeznała, że widziała jak grabarze wyrzucali ludzkie części ciała i siekali je łopatami. Były grabarz Reuben Room zeznał dla The Times, że odcinał głowy, ręce i nogi łomem, siekierą, tasakiem albo piłą. Często zakładał linę na szyję nieboszczyka, aby wyciągnąć go z trumny. Niektórzy musieli się wyprowadzić ze względu na uciążliwy smród. Sędzia zlecił konstablowi oględziny, które potwierdziły, że drewno z trumien było palone na cmentarzu, ale nie znaleziono śladu kości i ciał. W końcu pod koniec marca 1845 po wielu śledztwach i przesłuchaniach, zarządzający Spa Fields zostali oskarżeni.

Najgorszym i najbardziej niesławnym przypadkiem była jednak otwarta w kwietniu 1822 kaplica i krypta Enon Chapel znajdująca się nieopodal jednak z najczęściej uczęszczanych i modnych ulic, Strand. Kryptę wybudowano na otwartym kanale ściekowym (płynął sobie przez sam jej środek). Właścicielem był pastor baptystów, pan W. Howse. W kaplicy odbywały się kilkugodzinne modlitwy i spotkania oraz zajęcia szkółki niedzielnej. Poniżej znajdowała się krypta o rozmiarach 40 na 50 stóp (około 12 na 15 metrów). Aby pomieścić więcej zwłok i zarobić więcej, pan Howse trumnami palił w kominku, a niektóre ciała czasem wrzucał do kanału, aby tunelami płynęły jak inne śmieci i w końcu lądowały w Tamizie. Pozostałe ciała leżące jedne na drugich były przykryte niewielką ilością ziemi.

Pogrzeb w Enon był niezwykle tani. Niedaleko w St Clement Dane’s pogrzeb na cmentarzu przykościelnym kosztował £1, 17 szylingów i 2 pensy (dla dorosłych) i £1,5 i 2 pensy (dla dziecka), w Enon tylko 15 szylingów!

W ciepłe i wilgotne dni lokalni mieszkańcy czuli dziwny, nieznośny zapach, który nie pochodził z kanałów. Ogromna zgraja szczurów nawiedzała domy, a mięso psuło się w ciągu godziny czy dwóch. Dzieci uczęszczające do szkółki niedzielnej nad kryptą donosiły o dziwnych, długich muchach, które nazwali „trupimi robakami”. Po kilku miesiącach pojawiły się inne robaki, tym razem ze skrzydłami. Samuel Pitts, stały bywalec kaplicy powiedział, że widział setki tych robaków i przyniósł je do domu w kapeluszu. Pan Tumbleton właściciel firmy pogrzebowej, który uczestniczył w pogrzebach w Enon Chapel czuł okropny smród w czasie ceremonii i w ciągu 40h zachorował na tyfus i spędził w łóżku 9 tygodni. Inny świadek czuł w ustach dziwny smak.

Skandal Enon Chapel pozostał nie wykryty aż do 1839, gdy Commissioners of Sewers zdecydowali że nowy kanał powinien pojawić się pod budynkiem. Wymagało to zamknięcia otwartego kanału w krypcie. Okazało się, że pan Howse pochował w krypcie 12 tysięcy ciał! Walker był przerażony po tym, jak ujrzał kryptę szczelnie wypełnioną rozkładającymi się zwłokami. Cienka drewniana podłoga oddzielała żyjących od martwych. Walker zeznał w 1842 przed Select Committee, że Howse wywiózł z krypty 60 ładunków ludzkich szczątków i wrzucił do Tamizy. Czasem zdarzało mu się, że ludzka głowa albo ręka spadła z wozu i lądowała na ulicy. Howse zmarł tego samego roku i pod jego podłoga w kuchni odkryto również zakopane ludzkie kości.

Kaplicę Enon w 1844 wydzierżawił nowy najemca, pan Fitzpatrick, znając mroczną historię tego miejsca. Uznał jednak że Londyńczycy mają tolerancję na makabrę, położył warstwę cegieł na oryginalną drewnianą posadzkę, potem nową warstwę drewnianej podłogi i otworzył miejsce jako salon tańców dla abstynentów Clare Market Chapel, potocznie zwanym „tańcami na trupach” (Reklama głosiła: Enon Chapel – Tańce na Zmarłych – Wejście trzy pensy.  Żaden mężczyzna ani kobieta nie zostaną wpuszczeni bez butów i pończoch).

W końcu właścicielem Enon Chapel został sam Walker (w 1847) i rozpoczęła się ekshumacja. Zanim cztery wozy pełne ludzkich szczątków zostały wywiezione do masowego grobu w nowo otwartym Norwood Cemetery, około 6 tysięcy gapiów przyszło oglądać niesławne miejsce.

Bibliografia:

„Necropolis: London and Its Dead” Catharine Arnold
„Dirty old London” Lee Jackson
The London Burial Ground” Basil Holmes 1896
Gatherings from graveyards: particularly those of London: with a concise history of the modes of interment among different nations, from the earliest periods. And a detail of dangerous and fatal results produced by the unwise and revolting custom of inhuming the dead in the midst of the living” George Alfred Walker 1839

(Visited 17 times, 1 visits today)
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *