Mordercza zieleń z arszenikiem

Arsen występuje w skorupie ziemskiej, w źródłach i wodzie morskiej, emisjach wulkanicznych a także w meteorytach. To niegroźna błyszcząca stalowo-szara substancja, która w połączeniu z innymi pierwiastkami jak siarka, tlen czy żelazo tworzy truciznę.

W XIX wieku nie trzeba było mieć chemicznego lub farmaceutycznego przeszkolenia, aby sprzedawać leki i trucizny. To wszystko było łatwo dostępne w sklepach spożywczych, u sprzedawców świec (chandlers), sprzedawców farb, oleju (oilmen), każdy mógł je sprzedawać. A do tego sprzedaż arszeniku jako trutki na szczury była najbardziej dochodowa. Farmaceuci mierzyli dawki leków w granach (1 gran to około 64,8mg, waga średniej wielkości ziarnka pszenicy). Dawka śmiertelna arszeniku to około 1,5 gran, czyli 100mg.

To, co znamy pod pojęciem arszeniku, to tritlenek diarsenu As2O3. Jest toksyczny dla wszystkich zwierząt posiadających centralny system nerwowy i dla większości roślin. Do organizmu można go wprowadzić nie tylko przez przewód pokarmowy, ale również drogi oddechowe, skórę lub błony śluzowe. Arszenik jest substancją drażniącą, tworząca rany na skórze, strupy i martwicę uszkodzonej tkanki.

Pierwsze oznaki zatrucia pojawiają się po 15-30 minutach, gdy następuje zapalenie naczyń włosowatych. Towarzyszy temu uczucie ciepła i ściśnięcia przełyku. Często występują bóle mięśni i kości (ludzie porównywali je z obgryzaniem przez szczury), stolec jest ciemny i śmierdzący trupem albo jaskrawo zielony niczym farba, wymioty ciemne i kleiste, wymieszane ze skrzepłą krwią, czasem zielone lub żółte. Po wprowadzeniu arszeniku przez skórę (np. myjąc się mydłem z dodatkiem arszeniku) występuje pieczący ból na całym ciele. Na koniec następuje zwyrodnienie mięśnia sercowego i niewydolność krążenia. Obliczenia przeprowadzone w 1880 ustaliły, że średni czas od spożycia trucizny do śmierci to 11 godzin i 5minut. Ale większość ekspertów podaje 24 godziny, choć zdarzało się, że ofiara żyła 2-3 dni.

Arszenik kupiony w celu otrucia gryzoni często był mylony z mąką czy cukrem. W latach 1837-39 przypadkowych, zgłoszonych zatruć arszenikiem było 506 tylko w samej w Anglii i Walii. Aby uchronić się przed pomyłkowym spożyciem trucizny, arszenik mieszano z innymi substancjami aby nadać mu kolor. Niestety nadal mógł być mylony z żywością np. trutka na szczury Hammond’s Rat-Cake Poison był podobny do popularnych ciastek. W 1878 wystąpił „incydent fiołkowego pudru”. Rzeczony puder był popularna zasypką dla niemowląt. Najczęściej na bazie mąki kukurydzianek albo ziemniaczanej, do której dodawano fiołkowego zapachu. Pod koniec maja 1878 na północnych obrzeżach Londynu rodzice po kąpieli noworodka zastosowali fiołkowy puder na całe ciało, szczególnie na genitalia. Kiedy następnego dnia rozebrano dziecko, okazało się, że skóra była jasno różowa. Pielęgniarka uznając to za zapalenie, potraktowała skórę większą ilością pudru. Wkrótce na skórze pojawiły się bąble, skóra zaczęła się łuszczyć i na koniec po kilku dniach noworodek zmarł. Zwłoki poddano analizie i odkryto ponad 6 granów arszeniku. Trucizna była absorbowana przez organizm przez skórę, waginę i płuca.

Arszenik wyglądał jak popularne lekarstwo na ból głowy, wzdęcia, nudności i biegunkę – magnezja (tlenek magnezu). Często również mylono arszenik z siarką, którą leczono ból gardło i niektóre choroby skórne. W 1848 znany był wypadek kobiety, która zakupiła magnezję dla swojego 7-miesięcznego dziecka. W domu okazało się, że proszek nie wygląda jak magnezja do tej pory kupowana. Kobieta wróciła do sklepu, aby upewnić się, że proszek to nie trucizna. Aptekarz zapewnił ją, że to magnezja. Dziecko zmarło kilka godzin później.

Jako antidotum zalecano mleko, ocet, oliwę, olej rycynowy, upuszczanie krwi, stosowanie pijawek na podbrzuszu, a nawet prochy spalonej skóry. Jednak śmiertelność wynosiła powyżej 50%.

Oprócz wspomnianych wypadków otrucia, ludzie nieświadomie spożywali arszenik w małych ilościach, lecz regularnie z warzywami, owocami, słodyczami, wypijali z winem, wdychali z tytoniem, wchłaniali przez skórę. Arszenik zawierały zabawki dla dzieci, kapelusze, bibeloty, papier, nawet słodycze. Ludzie wdychali arsen uwalniany z dwutlenkiem węgla z kominów domowych i fabrycznych. Do 1870 lekarze alarmowali, że nie ma tygodnia bez rewelacji o obecności trucizny w najbardziej nieprawdopodobnych substancjach.

W 1837 roku, profesor chemii, Pan Everitt zdmuchnął świeczkę, po czym poczuł ohydny zapach czosnku, co znaczyło jedno, w świecy musiał znajdować się arszenik. Następnego dnia profesor zbadał świecę w laboratorium i odkrył, że rzeczywiście w oparach pojawia się kwas arsenowy. Arsen w świecach nie zabijał gwałtownie, ale powodował sukcesywnie pogarszanie stanu zdrowia w ciągu kilku tygodni. W prasie zaczęły pojawiać się reklamy marek wolnych od arszeniku. Pearl Wax Lights deklarowali, że ich produkt nie zawiera trucizny, a jeśli ktokolwiek wykryje w nich arsen, otrzyma on nagrodę. Ostatecznie odkryto, że zwykła kreda działa na stearynę jak arsen, powoduje, że świece mają połysk i przestają być kruche. Na początku 1859 inny chemik zauważył zapach czosnku przy zapalonej świecy. Świeca nie była ze stearyny, ale z wosku. Była koloru zielonego, zafarbowana popularnym pigmentem, tym samym, którym były farbowane wyroby cukiernicze.

W 1830 w medycznym czasopiśmie Lancet wspomniano o znanej praktyce wśród paryskich cukierników, którzy nadawali żywy kolor zielony swoim wypiekom przez pokrycie ich kilkoma substancjami, również składającą się z arsenu zieleni schweinfurtskiej. Trzy lata potem opublikowano kolejny artykuł o znalezieniu dwóch zielonych pigmentów, wspomnianej zieleni schweinfurtskiej oraz zieleni Scheele’a (znana pod nazwą zieleni mineralnej) w sklepie w Londynie. W 1849 kilkoro dzieci w Marlborough zatruło się jedząc zielone liście użyte do dekoracji ciasta zaserwowanego na przyjęciu. W 1853 dwóch braci zmarło po spożyciu zielonych i żółtych dekoracji na cieście.

Do farbowania słodyczy używano kilkanaście toksycznych składników mineralnych: zółty – chromian ołowiu, gamiguta (posiadający właściwości przeczyszczające) orpiment, czerwień – tetratlenek triołowiu, zieleń – wodoroarsenin miedzi. Toksykolog Henry Letheby opisał użycie mineralnych pigmentów w cukierkach jako najpowszechniejsze i najpoważniejsze z praktyk fałszowania artykułów spożywczych ze względu na wygląd produktu.

Kupiec na Brick Lane sprzedawał cukierki i kształcie bażantów stojących na zielonej trawie. Trawa była farbowana zielenią Scheele’a w ilościach silnie trujących a inny na Shepherd’s Market oferował cukrowe pieski leżące na trawie przyciemnione ilością arsenu ocenianą jako absolutnie trującą. (raporty cukiernicze 1854, Hassall).

Witryny sklepowe były zasypane zielenią, półki były wyścielane zielonym papierem, etykietki na wyrobach były zielone, opakowania i pudełka także. Zieleń zawitała do domów, zielone były farby na ścianach, tapety i ubrania. Jeden z producentów tapet twierdził, że społeczeństwo domaga się żywych i wesołych kolorów tak bardzo, że używa 2 ton zieleni Scheelego na tydzień. Ofiara tapet traciła wagę, miała chore gardło, kaszlała, diagnoza zazwyczaj brzmiała gruźlica. Standardowe leczenie to leżenie w łóżku i unikanie zimnego powietrza. Leżenie w łóżku z zieloną tapeta i szczelnie zamkniętymi oknami nie pomagało.

W tym samym czasie społeczeństwo było informowane o zagrożeniach płynących z zielonych towarów. Magazyn Punch nazwał najmodniejszy odcień zieleni odcieniem śmierci, barwionym grobem. W gazetach ukazywały się coraz  to nowe rewelacje:

W 1849 kilkoro dzieci w Marlborough strasznie się rozchorowało po zjedzeniu zielonych dekoracji na torcie w czasie przyjęcia.

W 1853 dwóch braci umarło po zjedzeniu zielonych i żółtych dekoracji na torcie zamówionym z okazji wieczoru trzech króli. W tym samym czasie naliczono przynajmniej 10 ofiar śmiertelnych wśród dzieci, które zjadły ozdoby na cieście.

Mężczyzna doznał owrzodzenia odbytu po zastosowaniu zielonego papieru.

Niemowlę z Birmingham zmarło po zjedzeniu kawałka podartego pudełka.

Masowy wybuch chorób gardła w 1860 wśród studentów medycyny spowodowany zielonymi cygarnicami i zielonymi ornamentami fajek, które często palili.

Do 1860 warianty zieleni schweinfurckiej były produkowane w ilości 700 ton rocznie tylko w samej Brytanii. Dostępnych odcieni było 50, m.in. zieleń paryska (w Paryżu zwana vert Anglais), zieleń wiedeńska, zieleń szwedzka, zieleń papuzia, zieleń szmaragdowa (zwana również przepiękną zielenią, zieleń Scheelego).

Producenci zabawek dodawali najmodniejsze odcienie zieleni do klocków, piłek, lalek, koników. Nietrwałe kolory były zlizywane przez dziecko. Malowane na zielono ściany łuszczyły się, dodatkowo zwiększając stężenie toksycznych substancji w powietrzu. Zielony papier do pakowania pozostawiał ślady na palcach, trucizna z łatwością była połykana również przez dorosłych. 1,5 metra kwadratowego opakowania zawierało śmiertelną dawkę arszeniku dla dorosłego. Małe pudło na kapelusze zawierało 100 granów arszeniku.

Wiele zatruć, w tym śmiertelnych związanych było z noszeniem zielonej bielizny. Znany był „diabelski efekt skarpet”, ludzie nie mogli chodzić po użyciu zielonych skarpet czy pończoch. Lekarz, George Rees był zaskoczony analizując próbki zielonego muślinu przeznaczonego na suknię balową. Zawierała ponad 6 granów zieleni Scheele’a 0,8m2. Do sukni na krynolinie trzeba było około 17 m2. Kobiety na najlepszych przyjęciach przekraczały 1000 granów arszeniku na sobie.  Lista odzieży, której nie można było ufać rozciągała się do rękawiczek, okładzin na buty, papierowych kołnierzy i mankietów, które były modne do 1870. Nawet ubranka dla lalek nie były bezpieczne.

Zagrożenie było tak duże, ze chemik Henry Letheby opracował prosty test dla kobiet kupujących sukienkę. Jego test to kropla amoniaku na tkaninę. Jeśli plama robiła się niebieska, miedź musiała być obecna, a miedź nie znajdywała się w tekstyliach sama, zawsze z arsenem. Kobiety musiały tylko nosić ampułkę z amoniakiem.

Do 1880 nie było profesjonalnego obrazu chronicznego zatrucia arszenikiem. Wczesne objawy to utrata apetyty, nudności, wymioty, słabość, podrażnienie oczu i nosa. Ważna pomoc w diagnozowaniu pojawiła się w drugiej połowie wieku: analiza moczu. Arsen w ciele powoli jest wydalany z moczem, wydala się od jednego do kilku tygodniu po podaniu. Najbardziej zaawansowane badanie na Harvardzie w 1880 znalazło arsen w próbach ponad 30% pacjentów. Po tym jak usunęli zielone przedmioty z domu, arsen z ich moczu zniknął.

Bibliografia:
Bee Wilson “Swindled: The Dark History of Food Fraud, from Poisoned Candy to Counterfeit Coffee”
James C. Whorton „The Arsenic Century: How Victorian Britain was Poisoned at Home, Work, and Play”

Konsultacja chemiczna: Marcin Dolecki

(Visited 40 times, 1 visits today)
0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *