Dziecięca farma i epidemia cholery w Tooting 1849

W południowo-wschodnim Londynie, w rolniczym obszarze Tooting, w starym dworku zwanym Surrey Hall znajdował się przytułek Mr. Drouet’s Pauper Asylum for Children. Oprócz głównego domu, na 52 akrach znajdowało się wiele budynków gospodarczych. Miejsce było jedną z niesławnych w tamtym okresie „farm dziecięcych”, gdzie parafie na mocy Poor Law z 1847 roku umieszczały niemowlęta i dzieci. Sieroty i dzieci, których rodzice przebywali w domach przymusowej pracy lub po prostu nie stać ich było na utrzymanie dziecka, żyły w zamknięciu, zapomniane przez wszystkich i na łasce właścicieli, którzy bardzo często byli sadystami nastawionymi tylko na zysk.

Taką farmę dziecięcą opisał w 1837 roku Dickens w drugim rozdziale „Oliwera Twista”:

Władze przytułku we właściwym czasie doniosły władzom gminnym, w jak żałosnej sytuacji znajduje się osierocone niemowlę, głodne i opuszczone. (…) władze gminne powzięły wielkoduszne i humanitarne postanowienie, że Oliwer ma być oddany „na fermę”, czyli innymi słowy, że należy go wysłać do filii przytułku oddalonej o jakieś trzy mile, gdzie dwadzieścioro czy trzydzieścioro innych młodocianych przestępców przeciw prawu o ubogich przez cały dzień tarzało się swobodnie po podłodze, bez krępującego obciążenia nadmiarem jadła i odzienia, pod macierzyńskim nadzorem pewnej starszej niewiasty, która przyjmowała tych winowajców za wynagrodzeniem – i dla wynagrodzenia – siedmiu i pół  pensa tygodniowo od główki. (…) Starsza niewiasta była kobietą mądrą i doświadczoną; wiedziała, co dzieciom wychodzi na dobre, a nade wszystko miała nadzwyczaj dokładne wyobrażenie o tym, co wychodzi na dobre jej samej. Toteż większą część tygodniowej opłaty przywłaszczała sobie na własny użytek i skazywała wzrastające pokolenie wychowanków gminy na porcje mniejsze nawet od tych, które im pierwotnie wyznaczono. W ten sposób potrafiła znaleźć coś, co było jeszcze niżej niż samo dno nędzy, okazując się eksperymentalną filozofką niepośledniej miary.”

W Mr. Drouet’s Pauper Asylum for Children przebywało 1372 dzieci, a każda parafia płaciła mu 4 szylingi i 6 pensów za tydzień przebywania dziecka i opieki nad nim. Bartholomew Drouet wykorzystywał umieszczone u siebie dzieci jako darmową siłę roboczą, posyłał ich do okolicznych rolników do pracy w polu albo jako szwaczki i sprzątaczki. Właściciel oszczędzał na jedzeniu i ubraniach dla podopiecznych, aby jeszcze więcej zarobić. Od czasu do czasu w przytułku zjawiali się inspektorzy parafialni, ale dzieci bały im się zwierzyć ze strachu przed pobiciem. W październiku 1848 zmarła Maria Drouet, co podobno bardzo dotknęło męża, który stał się jeszcze bardziej brutalny. Tymczasem po szesnastu latach do Wielkiej Brytanii nadeszła druga epidemia cholery, a w instytucji Droueta wydarzyła się tragedia, która zszokowała wiktoriańskie społeczeństwo.

W połowie grudnia 1848 roku trzy dziewczynki dostały biegunki, co nie było niczym zaskakującym w takich warunkach, w jakich musiały żyć. Żaden z pracowników nie zwrócił na to najmniejszej uwagi. Dwa tygodnie później zachorowało więcej dzieci, a w innej dzielnicy Londynu pojawiła się epidemia cholery.

30 grudnia zmarło pierwsze dziecko, ale Bartholomew Drouet nie poinformował władz o podejrzeniu cholery w jego instytucji. 1 stycznia 1849 roku ojciec dwojga przebywających tam dzieci poinformował organ odpowiadający za sprawy biedoty, Holborn Board of Guardians, że w przytułku zamkniętych jest dziesiątki chorych dzieci. Dzień później Edwin Chadwick posłał inspektora Dr Richarda Graigera na miejsce, aby zbadał sytuację. Lekarz odwiedził zakład 5 stycznia, na początku zauważył, że mieszkania chłopców wybudowano nad kanałem ze stojącą wodą. Kiedyś tym miejscem płynęła woda z Tooting do Wandsworth i zdarzyły się zachorowania na cholerę. Cały obszar Surrey Hall był poprzecinany cuchnącymi rowami pełnymi ekskrementów.

Właściciel poinformował lekarza, że rów niedawno był czyszczony przez starsze dzieci i innych ludzi (nie było jednak wiadomo kim byli owi „inni ludzie”). Nieczystości z rowu zostały zrzucone na bok w celu wykorzystania potem jako nawóz. Dalsze śledztwo wykazało, że czyszczenie  nie było jednak zgodne z zaleceniami General Board of Health. Inny rów płynący przez teren przytułku połączony był ze zbiornikiem, do którego spływały wszystkie nieczystości z pobliskiego Surrey Lunatic Asylum. Rów miał głębokość 3 stóp i szerokość 20 stóp.

Zapytany o źródło wody pitnej, inspektor został poinformowany, że na terenie znajduje się studnia. Dr Greinger pomyślał, że woda ze studni nie mogła zostać zanieczyszczona przez zawartość rowów. Jak inni miazmatyści wierzył, że cholera była spowodowana przez wyziewy. Raport skwitował stwierdzeniem, że „choroba powstała z trucizny atmosferycznej”.

Inspektor opisał również warunki panujące wewnątrz budynków, gdzie mieszkały dzieci: wszedłem do pokoi po stronie żeńskiej. Uderzyło mnie poczucie skrajnego ścisku i obrzydliwe powietrze, było to uczucie znacznie gorsze niż wszystko, czego doświadczyłem kiedykolwiek w szpitalach i innych miejscach, gdzie znajdowali się chorzy. Pokoje były zastawione łóżkami, zupełnie nieproporcjonalnie do przestrzeni. Na przykład w pokoju 16 na 12 stóp, o wysokości mniej niż 8 stóp znajdowało się pięć łóżek, w których leżało jedenaście dzieci, wszystkie chore na cholerę. W kolejnej sypialni zobaczyłem cztery dziewczynki w jednym łóżku. W innym pokoju w sekcji chłopięcej znajdowało się osiemnaście ciasno upchanych łóżek, a których leżało dwadzieścia pięć bardzo chorych chłopców, podczas gdy dziesięciu innych siedziało przy ogniu, a jeden właśnie zmarł. Setkami małych pacjentów opiekowały się tylko dwie pielęgniarki. Najgorsze nadeszło dopiero potem, gdy stwierdziłem, że dzieci nieustannie wymiotowały na łóżka i podłogę. W konsekwencji prześcieradła były pokryte wymiocinami.

Lekarz ruszył do pozostałych budynków, gdzie odkrył, że sypialnie i sale lekcyjne były ciemne, pozbawione powietrza i również przepełnione. Plac zabaw był wilgotny i stanowczo za mały. Jeden z budynków, w którym przebywało 150 dzieci znajdował się obok podwórza, gdzie trzymano świnie, krowy, konie i drób.

Pod koniec pierwszego tygodnia stycznia raport głosił, że zachorowało kolejne 40 dzieci. Potem jednak lekarz przytułku William Kite oświadczył, że zachorowało 229 dzieci, 52 zmarło, a tylko 16 wyzdrowiało.

Jego notatka o zmarłych zawierała dane:
31 grudnia- 3, 1 stycznia – 3, 2 stycznia – 7, 3 stycznia – 5, 4 stycznia – 12, 5 stycznia – 19, 6 stycznia – 14, 7 stycznia – 11, 8 stycznia – 20, 9 stycznia -14, 10 stycznia – 10, 11 stycznia – 5, 12 stycznia – 9, 13  stycznia – 8, 14 – 20 stycznia – 9

Dr Grainger złożył raport Chadwickowi, który od razu rozkazał London Board of Guardians, aby niezwłocznie zabrali dzieci do innych przytułków i szpitali. Pod koniec stycznia bilans zgonów wynosił 180 dzieci.

Keziah Dermond z Holborn Worhouse, udała się do London’s Royal Free Hospital, gdzie miała pomóc przygotować łóżka dla 157 chorych dzieci. Pielęgniarka Mary Harris opiekowała się 6 letnim Jamesem Andrews, który był za słaby nawet na to, aby siedzieć. Zeznała potem na rozprawie, że dała mu trochę chleba i mleka, a on powiedział: och siostro, jaka ogromna kromka chleba. Wypił całe mleko, ale mógł przełknąć tylko gryz chleba. Wyglądał na bardzo zmęczonego, więc położyła go do łóżka. James zmarł następnego dnia.

The Times zaczął opisywać skandal w Tooting od 13 stycznia 1849. Gazeta opisała jak źle dzieci były traktowane i w jakich warunkach musiały żyć: 160 cierpiących dzieci leżało po cztery na łóżku, kominki były całkiem pozatykane, było zimno i ciemno. Dzieci wypróżniały się do łóżek i wymiotowały na siebie nawzajem i na podłogę. Smród był nie do zniesienia. 20 stycznia The Times poinformował, że według lekarza Dr Kite woda pitna na terenie przytułku śmierdziała. Chadwick zlecił sporządzenie raportu geodecie. Pola dookoła budynków były używane jako zwałowiska dla ścieków w Tooting i nie dziwiło, że rowy były pełne śmierdzących, rozkładających się emanacji, które przenosiły się do siedziby Doueta oraz wywierały szkodliwy wpływ na zdrowie dzieci.

Tymczasem na pierwszej stronie tygodnika Examiner widniał artykuł „Raj w Tooting”. Pomimo oskarżeń London Board of Guardians gdy tylko pojawiła się informacja o epidemii, gazeta opisała pana Droueta jako anioła: „ze wszystkich podobych zakładów na ziemi, ta w Tooting była najbardziej godna podziwu. Pan Drouter był najbardziej bezinteresownym, gorliwym i bezspornym. (…) dzieci drzemały w spokoju i obfitości. Pan Drouet drzemał z czystym sumieniem, ale jednym wciąż otwartym okiem czuwał nad błogosławieństwami, które szerzył i nad szczęśliwymi niemowlętami pod jego ojcowską pieczą. Kiedy nadeszło nieszczęście, a przykościelny cmentarz w Tooting stał się zbyt mały na stosy dziecięcyc trumien które niesiono z tego Elizjum każdego dnia.”

Jednak pomimo raportów i nagłośnienia sprawy przez media koroner Surrey, do którego jurysdykcji należało wiele ofiar stwierdził, że nie widzi powodu, aby prowadzić śledztwo. Jego odpowiednik z Middlesex, Thomas Weakley, który był lekarzem, członkiem parlamentu oraz redaktorem czasopisma medycznego Lancet, polecił sprawdzić zapisy z inspekcji przytułku w poprzednim roku.

W maju 1848 roku kontroli dokonał pan Wynch. Przybył w czasie kolacji i tak opisał powitalną scenę: Wszyscy stali. Myślę, że dzieci nigdy nie siedziały przy posiłku. Przekroiłem sto ziemniaków i zauważyłem, że żaden nie nadawał się do spożycia. Rozmawiałem potem z panem Drouetem, który powiedział, że zapłacił 7 funtów za tonę tych ziemniaków. Odpowiedziałem, że sądzę, iż dieta powinna być zmieniona. Pan Drouet odpowiedział, że zrobi to, gdy mu więcej zapłacimy.

Inspektor poprosił, aby chłopcy, którzy mają jakieś skargi na jakość jedzenia podniosło ręce. Około 40 podniosło. Wybrałem jednego, który wydawał się inteligentny. Drouet był bardzo agresywny i powiedział, że jesteśmy niesprawiedliwi i nieuprzejmi. Zwyzywał chłopców od kłamców i łajdaków. Powiedział, że ten którego wybrałem jest najgorszy w szkole.

16 letni Thomas Titan zeznał, co stało się, gdy Wynch opuścił miejsce: usłyszałem jak pan Drouet mówił do jednego z chłopców: pokażę ci mały łobuzie, za to co powiedziałeś, że nie masz wystarczająco jedzenia. Następnego dnia chłopiec został pobity.

23 stycznia coroner’s jury (organ powołany do pomocy koronerowi w dochodzeniu) w Holborn ogłosiła werdykt: Bartholomew Peter Drouet był winny zabójstwa. Ława przysięgłych następnie zaatakowała Holborn Guardians, którzy działali „w najbardziej niedbałym stopniu w związku z panem Drouet a także w związku z wizytami w jego zakładzie”. Jedna osoba została zwolniona od winy, pan Wynch który zmierzył się z ziemniakami. Po ogłoszeniu werdyktu Weakley wydał nakaz aresztowania.

W kwietniu 1849 w głównym sądzie Old Bailey rozpoczął się proces Bartholomewa Petera Drouet o zabójstwo i zniewolenie Jamesa Andrews. Głównym celem postępowania było ustalenie, czy śmierć Jamesa na skutek cholery wynikało ze złego traktowania z jakim spotkał się w przytułku.

Grainger wystąpił przed sądem jako świadek w śledztwie w sprawie śmierci Jamesa Andrews. Opisał jak on i jego koledzy zbadali 560 bladych, chorych dzieci: Dzieci miały predyspozycje do zachorowania na cholerę poprzez niedostatecznie odżywanie, niewłaściwą odzież i szkodliwe wpływy atmosfery wynikające z rowów ze stojącą wodą i zgnilizny w wodzie z sąsiedztwa.

Świadek, John Woodhouse powiedział Wakley’owi: zawsze mieliśmy na śniadanie kleik i myślę, że robiono go z mąki i wody. Nigdy nie dostałem tam chleba i mleka. Znałem chłopców tak głodnych, że wyjadali ze świńskich koryt. Chłopcy czasem spali po trzech na łóżku, a gdy je zmoczyli, to umieszczano w tym łóżku czwórkę jako karę.

Innym świadkiem była dziewięcioletnia dziewczynka, przyniesiona do sądu na rękach pielęgniarki. Była zawinięta w koc jak niemowlę. Kiedy Wakley spytał, co jej jest, został poinformowany, że choruje na świerzb. Gdy rozchylono koc dolna część jej nóg była zawinięta w szmaty, ale na kawałku wystającego ciała widać było brązowe ślady, które ciągnęły się przez całe jej ciało. Pan Goodrich z Hanover Square Workhouse poinformował sąd, że przez trzydzieści lat swojej kariery medycznej nie widział tak strasznego przypadku.

Jane Alford zeznała: nie mieliśmy wystarczająco chleba do jedzenie ani nic innego. Nie było nam wystarczająco ciepło. Bałam się narzekać, bo dziewczęta powiedziały, że jeśli będę, to Panna Day, matrona, wykręci mi uszy. Gdy się myłyśmy nie miałyśmy mydła ani ręczników i musiałyśmy wycierać się w nasze fartuchy.

13 kwietnia Drouet został uniewinniony: oczywistym jest, że śmierć była następstwem choroby, ale nie wynikała bezpośrednio ani pośrednio z zaniedbania obowiązków pana Droueta. Nie przestawiono żadnych dowodów na to, że dziecko mogło umrzeć z innego powodu niż cholera. Pomimo wszystkich zeznań żaden z wezwanych przez sąd lekarzy nie był w stanie podać ostatecznej przyczyny epidemii cholery i czy złe traktowanie dzieci przyczyniło się do śmierci Jamesa. Nie wyjaśniło się, czy chłopiec by przeżył, gdyby był dobrze ubrany i odżywiony, czy choroba pojawiła się w ośrodku, ponieważ było brudno. Thomas Wakley określił wyrok sędziego jako „równoznaczny z sądową deklaracją, iż śmierć z powodu cholery była śmiercią przez nawiedzenie Boże, nie mając baczenia na głód i przeludnienie”.

Bartholomew Drouet wyprowadził się do domu z widokiem na morze w Fort Crescent, jednak stres związany z epidemią cholery i publicznymi znieważeniami i spowodował, że zmarł kilka tygodni później w wieku 54 lat.

Bibliografia:
Medical Detective: John Snow- Sandra Hempel]
Cholera: the victorian plague – Amanda J. Thomas
Rozprawa w sądzie Old Bailey przeciw B. Droutet

(Visited 38 times, 1 visits today)